sobota, 9 stycznia 2016

Przyjaciele z internetu nie zawsze są tymi, za których ich uważamy

Witam Aniołki!


Nie wiem czy ktoś z was tak miał. Bo raczej nie jest to normalne. Ale właściwe raczej nic związanego ze mną nie jest do końca normalne. W tym poście postaram się jak najbardziej streścić Co to jest znajomość, przyjaźń, przez internet. Jak to wciąga i jakie są jej strony. Pomyślałam, że podzielę to zwyczajnie na dwie części. Nie jest to łatwy temat choć pozornie tak się wydaje. Przyjaźń ma bardzo duże znaczenie, samo to słowo nie powinno być nadużywane, a jest. W XXI wieku "przyjaźń" to osoby, które komentują ci zdjęcia na facebooku, a innym mówią jaka to jesteś. Dziecinne i żałosne. Według mnie. Sam Facebook jest bezsensu, ale to innym razem, przejdźmy do rzeczy, bo znowu wychodzę poza temat.

Dobra strona


Według mnie przyjaźń przez internet jest w pewien sposób wspaniała. Można znaleźć osobę, która nas zrozumie jak nikt inny. Osobę, której nie znaleźliśmy w realnym życiu, a bardzo jej potrzebujemy. Można jej/jemu powiedzieć wszystko, bo nawet jeśli się wygada to co? Mieszkacie od siebie setki kilometrów lub w innych krajach. Dana osoba może mieć takie same problemy, zainteresowania, być twoją bratnią duszą. W razie problemy, nawet najmniejszego, będzie. I nie będzie tak, że jest zajęta. Odpisze zawsze, zawsze kiedy jej potrzebujesz. Może to dziwne, ale nawet jeśli nigdy się nie widzieliście, nie znacie nawet swoich nazwisk, nie wiecie jak wyglądacie.. kochacie się i wspieracie. Cierpicie razem z tą osobą i uśmiechacie się kiedy ona jest szczęśliwa. I na odwrót. To jest takie piękne wiedzieć, że komuś na tobie zależy. Mimo, że w realnym świecie masz nadwagę, pryszcze czy ostające uszy. Tej osoby to nie interesuje. Patrzy jedynie na twoja osobowość i charakter. 

Zła strona


Przyjaciel z internetu nie ma jedynie plusów. Może ściągać cię w dół, a ty nie zdasz sobie nawet z tego sprawy. Przestaniesz wychodzić z domu. Wagary zwiększą swoją ilość ,tylko dlatego ,że musiałeś z nią/nim porozmawiać o czymkolwiek. Bezsenne noce się nasilą. Wory pod oczami, złe myśli i odtrącanie osób z zewnątrz. Powoli zaczniesz tracić wszystko. Wszystko na czym wcześniej ci zależało. Zaczniesz powoli myśleć, że nikt inny nie jest ci potrzebny, do niczego. Te złe myśli.. zawładną twoją głową i sercem! Nie zawsze tak jest, ale na początku tej znajomości musisz się zastanowić ,czy ten ktoś ci pomaga, czy może pakuje w niezłe, za przeproszeniem ,gówno.

Coś o mnie


Oczywiście nie piszę o tym bezpodstawnie. Sama jak wielu innych przeżyłam internetową przyjaźń. Nie będę zdradzała imienia tej osoby, raczej sobie tego nie życzy. Poznałyśmy się dokładnie 17 miesięcy temu, a od 5 nie rozmawiamy. Pokłóciłyśmy się o zwykłą głupotę, ale pogodzić się nie było łatwo. Nie mówię, że wszytko było jej winą, choć w dużej części też. Odepchnęła mnie przez zwykłe hobby, zainteresowanie? Nie wiem jak to ująć. Zwyczajnie odeszła ode mnie przez to jaka jestem i co lubię. Nie było to nic złego, wręcz przeciwnie. Miałam, mam, pasje, ale jej to widocznie przeszkadzało. Może po prostu nie byłyśmy dla siebie stworzone? 

Kiedy się pokłóciłyśmy wpadłam w jakiś amok. Każdy mnie denerwował,z  nikim się nie dogadywałam. Płakałam nocami bo tak strasznie mi jej brakowało. Wspominałam chwilę kiedy się "spotkałyśmy". Głupia gra tak zmieniła moje życie. szukałam zwykłej osoby na Imvu, żeby się dogadać. I znalazłam. Było źle, ale z czasem doszła do mnie myśl, że to było kiedyś, stało się i się nie odstanie. Znów wróciłam do normalności i mimo, że odepchnęłam przyjaciół, oni przyjęli mnie z otwartymi ramionami i pocieszyli. Wtedy wiedziałam, że to oni są prawdziwi. A osoby z internetu nie są zawszy tymi, za których ich uważamy. 

A wy macie lub mieliście kiedyś kogoś takiego? Chętnie o tym porozmawiam lub usłyszę jaka byłą wasza historia. Do zobaczenia Aniołki!

                                                                                                            ~Zaszyta~ 

środa, 6 stycznia 2016

Szczęcie w nieszczęściu

Witam Aniołki!


Witam was dzisiaj z paroma łzami. Mieliście kiedyś tak, że byliście niepasującym odłamkiem społeczeństwa? Niepasującym elementem układanki? Bo ja chyba zbyt często. uwielbiam te dni kiedy jestem beztroska, wiecznie uśmiechnięta, tak szczerze. Wychodzę z przyjaciółmi i cały czas dostajemy głupawki.  

I te chwile nazywam swoim "szczęściem w nieszczęściu". Kiedy zapominam o szkole, problemach z codziennego życia, kiedy nie rusza mnie ojciec czy mama mówiąca, że jestem psychicznie chora i nie będą trzymać w  domu darmozjada. Jestem sobą, tą szczęśliwą sobą bez problemów i rodziny Adamsów. Bez rodziny, ale z przyjaciółmi, których tak nazywam. Są moją rodziną. Mam ich trzech, takich najlepszych, na zawsze. Którzy nie opuszczą mnie nigdy, przenigdy. Jejku, aż płakać mi się chce wiedząc, że mam takie szczęście. Tą trójkę wspaniałych ludzi..

-Najlepsza przyjaciółka, która przyjdzie do mnie o każdej porze kiedy mam jakieś, nawet byle jaki, problem.

-Najlepsza przyjaciółka, która zrozumie mnie zawsze, bo nasze problemy wbrew pozorom są bardzo podobne.

-Najlepszy przyjaciel, który jest tak wrażliwy i wyrozumiały, że nie da się go nie kochać.

Właśnie oni są moim szczęściem w nieszczęściu. Rozświetlają moją twarz w szkole, po szkole, kiedykolwiek. Rozumieją mnie jak nikt inny i sami dostali porządnego kopa od życia. A mimo dołków i trudów zawsze kiedy jesteśmy razem, najzwyczajniej w świecie, uśmiechamy się, Szczerze, bez fałszywych min i gestów. Jesteśmy sobą i tylko sobą, poza ty burdelem zwanym życiem. Wiem, że nie są typowymi przyjaciółmi z gimnazjum na chwilę. Mimo, że przeważnie tak jest, wiem że jeśli nasze drogi się kiedyś rozejdą będziemy o sobie pamiętać i zwyczajnie tęsknić. Cholernie tęsknić za pięknymi chwilami z razem.A wy macie takie osoby w życiu? Do zobaczenia Aniołki!

                                                                                                                    ~Zaszyta~


wtorek, 5 stycznia 2016

Wypadałoby dodać jakiś wstęp, prawda?

Witam aniołki 

(chyba mogę tak pisać?) 


Nie jestem najlepsza w dogadywaniu się z ludźmi, ale chyba nie taka zła w wylewaniu myśli poprzez tekst. Do założenia bloga zainspirowała mnie książka Tak wiem dziwnie to brzmi, jakbym miała napisać tu dzieło lepsze niż Joanne Kate Rowling. Najzwyczajniej w świecie bohaterka książki kiedy miała problem zwierzała się anonimowo na swoim blogu, więc pomyślałam "ej to nie głupi pomysł warto spróbować!". Kiedy już zaczęłam pisać ten post wydaje mi się to coraz bardziej idiotyczne. W końcu tak jakby gadam właśnie z białym ekranem na blogspot. Raczej nie interesują was moje emocje podczas gadania z ekranem, wiec może do rzeczy..

Jak już mówiłam blog będzie anonimowy. Taka forma pamiętnika, tylko że publicznego. Dosyć absurdalnie to brzmi, prawda? Przecież pamiętnik to rzecz osobista, tylko dla siebie, a tu nagle taka "ja" postanawiam pisać o swoich uczuciach i myślach w internecie. 

Jako, że dziwnie będzie wam to czytać nie mając dla mnie konkretnej nazwy, to sama coś zaproponuje. Na Tumblr nazywam się zaszyta, jak i na Imvu (tak grałam w Imvu, ale o tym kiedy indziej) może tak? Według mnie nie jest to głupi pomysł. Nazwa wzięła się znikąd i przyjęłam ją za normę. 

Teraz coś o mnie. Uważam, że nie jestem interesującą osobą. Rzadko wychodzę z domu, chociaż jak już wyjdę to nie ma mnie dość sporo czasu. Mam wielu przyjaciół, którzy znaczą dla mnie bardzo wiele, jednak tylko jedna przyjaciółka mieszka ze mną w tej samej miejscowości. Wspominałam już gdzie mieszkam? Nie będę mówiła konkretnej nazwy, ale zdradzę wam jeden, mały szczegół. TO W POŁOWIE PSYCHIATRYK! Mała miejscowość, ani miasto, ani wieś. Zaledwie 1000 mieszkańców razem z pacjentami. Może to to miejsce wpłynęło tak na moją chorą psychikę? Nie wiem, ale to jedna z wielu teorii. Mam dopiero 14 lat, ale to chyba wam nie przeszkadza? Zawsze mogłam mieć 5, a to by było , przyznajcie, trochę dziwne. Nie mam pojęcia co mogę wam powiedzieć tak ogólnie, ale może zwyczajnie wymienię pierwsze lepsze myśli, co?  

-Mam psa. Większość mówi na niego parówka.

-Nienawidzę papryki i kiszonych ogórków.

-Boję się ciemności, ale cały czas się nią otaczam.

-Boję się obcych mężczyzn, ale wiecznie narażam się na styczność z podejrzanymi osobami.

-Uwielbiam Rocka! Ale jestem też Beliebers, paradoks.

-Mam 1,62 m i zielone butelkowe oczy (ludzie mówią, że są zjawiskowe ,bo otacza je czarna otoczka i zawsze błyszczą)



To chyba na tyle o mojej jakże ciekawej i inspirującej postaci na dziś. Nie zdajecie sobie sprawy ile mam wam do przekazania o moich przygodach i dziwactwach! Miłej nocy Aniołki <3

                                                                                                       ~Zaszyta~