Witam Aniołki!
Ostatnio nie miałam głowy do bloga, chyba zwyczajnie za bardzo zagubiłam się w myślach, pragnieniach i wspomnieniach. Wypadałoby nawiązać do tematu notki.. Rysowanie. Może spróbujecie? Zwyczajnie wziąć ołówek, długopis, pastel. Zero talentu, tylko twoje myśli. Nie przejmować się efektem końcowym. To jest tylko dla Ciebie. Kiedy spod twojej ręki wyłonią się pierwsze kreski reszta sama połączy się w całość. Może odkryjesz nowy talent i sposób na zajmowanie tego całego smutnego czasu. Godziny samotności w pokoju. Godziny samotności w samej sobie. Zawsze można wykorzystać ten czas, prawda?
Dobrze pamiętam moje pierwsze szkice. Nieudane twarze, w sumie dalej takie są, ale kogo to interesuje? To moje i tylko moje. Mój pamiętnik z wpisów zamienił się w szkicownik. I sama jestem w stanie przyznać, że widzę różnice. Są ładniejsze, bardziej... przypominające szkic?
Nie przejmujcie się opinią innych. Nie pokazujcie im tego. Schowajcie, spalcie zaraz po skończeniu. Zniszczcie negatywne emocje. Nie potrzebujecie ich. Dobranoc Aniołki.
~Zaszyta~